Zamknęłam drzwi domu swojego dzieciństwa licząc się z tym, że już do niego nie wrócę. Z jednej strony było mi przykro, ale z drugiej strony dom był tak stary i zaniedbany, że nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby w nim mieszkać. Pokierowałam się w stronę samochodu stojącego na miejscu parkingowym koło - opuszczonego już - mieszkania. Otworzyłam drzwi i wskoczyłam na miejsce kierowcy.
Przekręciłam kluczyki, uruchomiałam silnik i wyruszyłam w drogę. Przeprowadzka była dla mnie trudną decyzją jednak ściany otaczające mnie w moim starym miejscu zamieszkania wywoływały u mnie dreszcze. Odpadający tynk, oderwane listwy i meble wyglądające jakby ktoś zrobił je jeszcze przed wojną tylko utwierdzały mnie w przekonaniu, że powinnam jak najszybciej się stamtąd wynieść. Spoglądałam na sklepy, stragany czy inne targi widniejące na ulicach mojego miasta. Pomachałam do sprzedawczyni w sklepie spożywczym, w którym zawsze robiłam wszystkie zakupy spożywcze. Wiedziałam, że będzie mi brakowało tego sklepu. Zawsze sprzedawczyni była uśmiechnięta, życzliwa. Jej ziemniaki zawsze były świeże, a co najważniejsze znajomym pozwalała kupować dwadzieścia procent taniej. W nowej okolicy będę musiała szybko nawiązać znajomości z kasjerkami, aby dostać zniżkę na inne produkty, nie tylko ziemniaki.
Spojrzałam na zegarek w telefonie, który “oznajmił mi”, że jest za pięć trzecia. Stwierdziłam, że jeszcze przed piątą powinnam być już w nowo wykupionym domu. Ściągnęłam z sufitu samochodu coś co potocznie służyło do osłaniania się przed słońcem, jednak ja używałam tego tylko i wyłącznie z powodu lusterka przyczepionego do niego. Spojrzałam na swoją twarz w lusterku.
Moje blond włosy były lekko podkręcone jednak nie odbiegały od normy. Swoje długie rzęsy podkreśliłam swoim nowo kupionym tuszem od Chanel i byłam całkowicie zachwycona efektem końcowym. Usta podkreśliłam malinową szminką i również byłam pozytywnie zaskoczona efektem. Gdy stwierdziłam, że nie wyglądam tak źle, lusterko wróciło do dawnego stanu, a kosmetyki schowałam z powrotem do kosmetyczki leżącej na samym dnie mojej torby. Starałam się skupić się na drodze, jednak w głowie cały czas miałam myśl odnośnie nowego mieszkania. Mimo, że widziałam je milion razy, chciałam wejść do środka i poczuć te świeżo pomalowane ściany, nowo doklejone listwy, nowe meble, ogródek, po prostu zapach nowego mieszkania. Usłyszałam swój dzwonek, więc podniosłam swojego białego iPhone'a i kliknęłam zieloną słuchawkę.
- Słucham? - spytałam nie patrząc nawet kto dzwoni.
- Hej, kochana! Jak dzień mija? - spytała moja przyjaciółka.
- Właśnie jadę do nowego mieszkania. Jestem podekscytowana! A jak ty żyjesz?
- Chodzę sobie po galeriach i wybieram jakieś ładne ubrania.. Ostatnio tego najbardziej mi brakuje.. - wyczułam w jej głosie zmartwienie. - Szkoda, że nie ma Cię ze mną. Wolisz siedzieć na budowie niż chodzić po galeriach z przyjaciółką, wiesz co?
Zaśmiałam się.
- Tym razem nie na budowę. Wprowadzam się! - krzyknęłam, a jakaś kobieta spojrzała się na mnie jak na idiotkę, a ja dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że mam otwarte okno, które natychmiastowo zamknęłam.
- Wow! - krzyknęła podekscytowana. - Kiedy to minęło? Mam wrażenie jakbyśmy ostatni raz rozmawiały jak stawiałaś pierwszą cegłówkę.
- Również jestem pod wrażeniem robotników. - zaśmiałam się.
Nagle w słuchawce nastała cisza.
- Halo, jesteś tam? - spytałam.
- Holly, hamuj! - krzyknęła przyjaciółka.
- Co? - spytałam zdziwiona. - Znowu mnie wkręcasz?
- Poważnie, zatrzymaj się. Czy ty patrzysz na drogę?!
Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że jestem naprzeciwko wielkiego Range Rovera jadącego prosto na mnie.
Jednak było już za późno.
Prolog perf, ma kochana pisareczko :*
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej, kocham <3
Percy
OdpowiedzUsuńMaja, płacze hahahaha
Usuń