poniedziałek, 15 czerwca 2015

Prolog

Zamknęłam drzwi domu swojego dzieciństwa licząc się z tym, że już do niego nie wrócę. Z jednej strony było mi przykro, ale z drugiej strony dom był tak stary i zaniedbany, że nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby w nim mieszkać. Pokierowałam się w stronę samochodu stojącego na miejscu parkingowym koło - opuszczonego już - mieszkania. Otworzyłam drzwi i wskoczyłam na miejsce kierowcy.
Przekręciłam kluczyki, uruchomiałam silnik i wyruszyłam w drogę. Przeprowadzka była dla mnie trudną decyzją jednak ściany otaczające mnie w moim starym miejscu zamieszkania wywoływały u mnie dreszcze. Odpadający tynk, oderwane listwy i meble wyglądające jakby ktoś zrobił je jeszcze przed wojną tylko utwierdzały mnie w przekonaniu, że powinnam jak najszybciej się stamtąd wynieść. Spoglądałam na sklepy, stragany czy inne targi widniejące na ulicach mojego miasta. Pomachałam do sprzedawczyni w sklepie spożywczym, w którym zawsze robiłam wszystkie zakupy spożywcze. Wiedziałam, że będzie mi brakowało tego sklepu. Zawsze sprzedawczyni była uśmiechnięta, życzliwa. Jej ziemniaki zawsze były świeże, a co najważniejsze znajomym pozwalała kupować dwadzieścia procent taniej. W nowej okolicy będę musiała szybko nawiązać znajomości z kasjerkami, aby dostać zniżkę na inne produkty, nie tylko ziemniaki.
Spojrzałam na zegarek w telefonie, który “oznajmił mi”, że jest za pięć trzecia. Stwierdziłam, że jeszcze przed piątą powinnam być już w nowo wykupionym domu. Ściągnęłam z sufitu samochodu coś co potocznie służyło do osłaniania się przed słońcem, jednak ja używałam tego tylko i wyłącznie z powodu lusterka przyczepionego do niego. Spojrzałam na swoją twarz w lusterku.
Moje blond włosy były lekko podkręcone jednak nie odbiegały od normy. Swoje długie rzęsy podkreśliłam swoim nowo kupionym tuszem od Chanel i byłam całkowicie zachwycona efektem końcowym. Usta podkreśliłam malinową szminką i również byłam pozytywnie zaskoczona efektem. Gdy stwierdziłam, że nie wyglądam tak źle, lusterko wróciło do dawnego stanu, a kosmetyki schowałam z powrotem do kosmetyczki leżącej na samym dnie mojej torby. Starałam się skupić się na drodze, jednak w głowie cały czas miałam myśl odnośnie nowego mieszkania. Mimo, że widziałam je milion razy, chciałam wejść do środka i poczuć te świeżo pomalowane ściany, nowo doklejone listwy, nowe meble, ogródek, po prostu zapach nowego mieszkania. Usłyszałam swój dzwonek, więc podniosłam swojego białego iPhone'a i kliknęłam zieloną słuchawkę.
- Słucham? - spytałam nie patrząc nawet kto dzwoni.
- Hej, kochana! Jak dzień mija? - spytała moja przyjaciółka.
- Właśnie jadę do nowego mieszkania. Jestem podekscytowana! A jak ty żyjesz? 
- Chodzę sobie po galeriach i wybieram jakieś ładne ubrania.. Ostatnio tego najbardziej mi brakuje.. - wyczułam w jej głosie zmartwienie. - Szkoda, że nie ma Cię ze mną. Wolisz siedzieć na budowie niż chodzić po galeriach z przyjaciółką, wiesz co? 
Zaśmiałam się. 
- Tym razem nie na budowę. Wprowadzam się! - krzyknęłam, a jakaś kobieta spojrzała się na mnie jak na idiotkę, a ja dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że mam otwarte okno, które natychmiastowo zamknęłam. 
- Wow! - krzyknęła podekscytowana. - Kiedy to minęło? Mam wrażenie jakbyśmy ostatni raz rozmawiały jak stawiałaś pierwszą cegłówkę.
- Również jestem pod wrażeniem robotników. - zaśmiałam się. 
Nagle w słuchawce nastała cisza.
- Halo, jesteś tam? - spytałam.
- Holly, hamuj! - krzyknęła przyjaciółka. 
- Co? - spytałam zdziwiona. - Znowu mnie wkręcasz?
- Poważnie, zatrzymaj się. Czy ty patrzysz na drogę?!
Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że jestem naprzeciwko wielkiego Range Rovera jadącego prosto na mnie.
Jednak było już za późno.

3 komentarze: